[PIŁKA RĘCZNA] Liga Centralna: KPR Padwa Zamość – SPR PURINA Kąty Wrocławskie 30:31. Padwie zabrakło jednej bramki

[PIŁKA RĘCZNA] Liga Centralna: KPR Padwa Zamość – SPR PURINA Kąty Wrocławskie 30:31. Padwie zabrakło jednej bramki

Jedna bramka dzieliła KPR Padwa Zamość od lepszego wyniku w sobotnim meczu 3. kolejki Ligi Centralnej. Zamościanie grali u siebie z SPR PURINA Kąty Wrocławskie, ale po remisie 14:14 w pierwszej połowie przegrali 30:31. To ich trzecia porażka w trzecim występie tego sezonu.

Padwa przez połowę meczu dotrzymywała rywalom kroku. Przy stanie 14:14 wszystko pozostawało otwarte. Gospodarze mieli przed sobą kolejne 30 minut, by sięgnąć po pierwsze punkty, i zdobyli w nich nawet więcej bramek niż w pierwszej części spotkania. Szesnaście trafień nie wystarczyło jednak do zwycięstwa. Szczypiorniści z Kątów Wrocławskich odpowiedzieli siedemnastoma i to ta niewielka różnica ustaliła wynik całego meczu.

Remis 14:14 dawał Padwie szansę

Z perspektywy Zamościa ten rezultat jest tym trudniejszy do przyjęcia, że o porażce nie zdecydowała duża przewaga rywali. Padwa zakończyła pierwszą połowę bez straty bramkowej, a drugą przegrała tylko 16:17. Na końcowej tablicy wyników wygląda to niepozornie. W ligowym dorobku różnica jest jednak wyraźna: goście wyjechali ze zwycięstwem, gospodarze nadal nie mają punktu.

Mecz pokazał zarazem, że zamościanie potrafili utrzymać kontakt z zespołem, który po trzech kolejkach znajduje się wyżej w tabeli. To ważny sygnał, choć na razie niewiele daje w klasyfikacji. Padwa zajmuje 14. miejsce z zerowym dorobkiem punktowym. SPR PURINA jest ósma i ma trzy punkty.

Przed sezonem w Zamościu nie brakowało zmian kadrowych. Pod koniec sierpnia informowano, że drużynę nadal prowadzi Dzmitry Tsikhan, a do zespołu dołączyli Wojciech Inerowicz, Marek Mendela i Mikołaj Burlyta. Transfer tego ostatniego, z CMC VIRTU VIRET Zawiercie, klub ogłosił 20 sierpnia. Te informacje stanowią tło początku rozgrywek, nie wyjaśniają jednak przebiegu sobotniego spotkania: tutaj o wyniku mówi przede wszystkim remis po jednej połowie i bramka przewagi gości po drugiej.

Obok nowych zawodników w kadrze pozostali między innymi Dawid Skiba, Jakub Wleklak, Kamil Szeląg i Tomasz Fugiel. Skiba, 22-letni wychowanek Padwy, zdobył w poprzednim sezonie 35 bramek w 25 meczach. Zamojski zespół wszedł więc w rozgrywki zarówno z nowymi twarzami, jak i graczami znającymi klub. Sobotni rezultat nie mówi jednak nic o występie poszczególnych szczypiornistów – pokazuje tylko, że drużyna wciąż szuka pierwszego korzystnego wyniku.

Jeden gol różnicy, trzeci mecz bez punktów

Po trzech kolejkach bilans Padwy to trzy porażki oraz 87 zdobytych i 109 straconych bramek. Sobotnie 30 trafień nie zmieniło więc najważniejszego: zamościanie wciąż czekają na wynik, który pozwoli im ruszyć z miejsca w tabeli. Tym razem byli od niego blisko, ale bliskość nie przekłada się na ligowy dorobek.

Różnica między dorobkiem bramkowym Padwy a liczbą straconych goli wynosi po tych trzech spotkaniach 22. Na tym tle sobotnia porażka jest wyjątkowo niewielka, choć w tabeli liczy się tak samo jak poprzednie. Dla kibiców z Zamościa to mecz, w którym można szukać punktu zaczepienia: gospodarze zdobyli 30 bramek i przez pierwsze 30 minut mieli wynik remisowy. Na pierwszy punkt trzeba jednak jeszcze poczekać.

Rywal rozpoczął sezon od dwóch zwycięstw i jednej porażki. Ma 98 bramek zdobytych i 104 stracone, a po wizycie w Zamościu zajmuje ósme miejsce. Dla Padwy ważniejszy od liczb przeciwnika jest własny punkt wyjścia na następne spotkania: pierwsza połowa zakończona remisem i jednobramkowa porażka pokazują, jak mały margines dzielił ją w sobotę od korzystniejszego rezultatu. Na razie pozostaje jednak wynik 30:31 i oczekiwanie na pierwsze punkty.

KPR Padwa ZamośćStatystykaSPR PURINA Kąty Wrocławskie
30Bramki31
14I połowa14
16II połowa17
14Pozycja8
0Punkty3
Ładuję tabelę…

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły