Czujna sąsiadka i szybka akcja dzielnicowych - uratowali 44-latka

Dzielnicowi dotarli pieszo do domu położonego w lesie i dostarczyli mężczyźnie jedzenie oraz opał. W tym samym dniu inna interwencja policji zakończyła się wezwaniem karetki z powodu poważnego oparzenia.
Mieszkanka gminy Stary Zamość zgłosiła, że od kilku dni nie widziała jednego z sąsiadów. Dzielnicowy gminy Stary Zamość aspirant Paweł Wronka natychmiast powiadomił pracownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Wraz z pracownikiem GOPS i dzielnicowym gminy Nielisz aspirantem Marcinem Wójcikiem pieszo udali się do domu 44-latka położonego z dala od drogi i innych zabudowań.
Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna skręcił nogę i nie był w stanie samodzielnie zrobić zakupów ani zapewnić sobie podstawowych produktów. Dzielnicowi sprawdzili, czy potrzebna jest pomoc medyczna w warunkach szpitalnych, a następnie wspólnie z pracownikiem GOPS zakupili i dostarczyli niezbędne artykuły spożywcze.
Tej samej doby dzielnicowi z Posterunku Policji w Nieliszu przeprowadzili kontrolę warunków bytowych u 52-latka, u którego istniało ryzyko wychłodzenia. W domu było ciepło, mężczyzna miał jedzenie i opał, jednak mundurowych zaniepokoiła duża, niezaopatrzona rana na ręku będąca wynikiem poważnego poparzenia. Dzielnicowi niezwłocznie wezwali załogę karetki — medycy zdecydowali o przewiezieniu 52-latka do szpitala.
O działaniach i apelach o reagowanie na niepokojące sygnały, zwłaszcza przy niskich temperaturach, poinformowała podkomisarz Dorota Krukowska-Bubiło.
na podstawie: KMP w Zamościu.
Autor: krystian

